![]() |
![]() |
|
GALERIA Kompas, Nr 2, kwiecień 2008 Powierzchnia północnej Polski ukształtowana została przez lądolód skandynawski. Takie zdanie przeczytać możemy w każdym przewodniku o naszym regionie. Informacja o tym, że otacza nas krajobraz polodowcowy odmieniana jest przez wszystkie przypadki i doprawdy trudno aby to hasło nie zagnieździło się w naszej głowie na stałe. Co jednak z tego wynika? Po czym konkretnie poznać, że znaleźliśmy się w krajobrazie polodowcowym? Odpowiedź na takie pytanie z pewnością sprawi nam więcej trudności niż wyrecytowanie nieśmiertelnej formułki o skandynawskim lądolodzie. Jedną z cech terenów rzeźbionych przez cofające się lodowce są głazy narzutowe, rozrzucone niczym kruszonka na cieście drożdżowym. Czy nie zastanawiające jest, gdy brnąc przez gliniaste pole napotykamy na swojej drodze olbrzymi głaz? Skąd się wziął w zupełnie odmiennym otoczeniu? Kto przetransportował ten ogromny ciężar? No właśnie... przetransportowały go potężne siły - ogromny i wymieniany we wszystkich przewodnikach lodowiec Jeden z takich wielkich głazów leży na południe od miejscowości Rychnowo, przy drodze prowadzącej do Gierzwałdu. Jego obwód wynosi ponad 11 metrów (1167 cm), a wysokość 2,5 metra. W wykazie pomników przyrody nie nadano mu żadnej nazwy. Moim zdaniem jednak obiekt o historii kilkunastu tysięcy lat, który towarzyszył ludziom tych stron od zarania ich dziejów, zasługuje na coś więcej niż tylko numer ewidencyjny. "Wróblowy głaz", od sąsiedniej miejscowości Wróble, brzmi znacznie przyjemniej. Głaz jest granitognejsem, w uproszczeniu można powiedzieć, że to gnejs „udający” granit. Odwiedzając ten obiekt pamiętajmy, że jest to pomnik przyrody.
Lech Pietrzak
Cały tekst i mapki w magazynie Kompas (nr2)
Prawa autorskie i zasady wykorzystania artykułów
| ||||||||||